Koniec Roku Fotograficznego 2018

Hej, hej!
Pomimo krótkiego podsumowania na instagramie roku 2018 odnośnie fotografii, postanowiłam również napisać tu dosyć obszerniejszy tekst. Tak dla samej siebie to chciałam zrobić i może poczytać na koniec Wasze odczucia względem roku 2018 :)

Początek roku był cholernie ciężki. Mój sprzęt siadał, miałam minimalne chęci na wykonywanie zdjęć. Mój zapał ratowali ludzie z którymi chciałam coś stworzyć. Była sesja narzeczeńska, luźna sesja w lesie zimą czy sesja domowa. To w jaki sposób ratowałam laptopa, by całkiem nie siadł to hardcore. Wtedy obróbka po prostu u mnie leżała. Mogę się do tego przyznać, aczkolwiek robiłam co w mojej mocy by nadal zdjęcia miały klimat, miały retusz pomimo problemów technicznych. Dlatego poniekąd bym rozumiała, jakby ktoś mi zarzucał złą obróbkę bo naprawdę - pracowanie na ledwo żyjącym sprzęcie to jest wyzwanie. Choć zdarzyło się, że zobaczyłam pod jednym ze zdjęć które wykonałam, komentarz pt "Fotograf powinien dostać baty za takie zdjęcie" ( czy jakoś tak ) i nie ukrywam - przykro mi się zrobiło, bo było to jedno z tych zdjęć w okresie, gdy ja robiłam co mogłam by zdjęcie wyglądało dobrze. I jak potem widziałam, że raczej modelka się do mnie nie odzywa to widziałam, że wystarczy jeden komentarz czy jeden raz zrezygnować z sesji by ze mnie zrezygnowała. Zdarzają się i tacy ludzie, a my musimy iść do przodu 😅 Kontynuując...Dopiero bodajże w kwietniu/maju nabyłam nowy sprzęt, który zaczął mi ratować dupę ( wybaczcie za wyrażenie, ale chcę to podkreślić dosyć dosadnie ). Więc wszystkie moje oszczędności poszły w zaledwie 2 tygodnie na nowy sprzęt komputerowy 😅 Wtedy pojawił się i laptop i komputer. Dodatkowo stworzyłam dzięki pomocy bliskich, swoje miejsce do pracy i obróbki. Wtedy poczułam, że wracają mi siły na to abym znowu mogła się rozwijać.
Zaczęłam rozwijać się. Ma obróbka przypominała coś w rodzaju naturalnej kolorystyki, ale z przydymieniem. Korzystałam coraz więcej z presetów w LR, oraz Camera Raw w PS. Maj oraz Czerwiec były miesiącami w których, zaczęły do mojego serca wkradać się ciepłe tony. Zakochałam się w ciepłej tonacji zdjęć. W czerwcu spełniła się moja wymarzona sesja na polu lawendowym! 💜 Tam było tak ciepło, ale i jednocześnie przepięknie. Ta sesja należy do jednej z moich ulubionych w tym roku. Wszystko dzięki Natalii oraz jej mamie, która nam bardzo ochoczo pomagała przy sesji oraz nas tam zawiozła 😄❤ W lipcu spełniłam kolejne 2 fotomarzenia. Pierwsze - zakup 85 mm 1.8. To cudeńko, które pokochałam od pierwszego wykonanego nim kadru! 💗 Daje przepiękne rozmycie tła. Nie żałuje, teraz głównie pracuje 85 mm 1.8. I po kilku dniach przyszła pora na swój pierwszy reportaż ślubny. Tak się stresowałam! A się okazuje, że nie było czym 😅 Trafiła mi się super para młoda, która rozumiała mój problem z autem/dojazdem, która mnie bardzo miło traktowała podczas całego wydarzenia 😃 Po otrzymaniu zdjęć dostałam bardzo motywujące mnie na serduchu wiadomości, że się reportaż spodobał oraz że śmieją się z niektórych momentów nadal je oglądając 😂😍 Takie słowa to miód na serce dla fotografa rozpoczynającego swą przygodę z fotografią ślubną! 👰 Sierpień już troszeczkę luźniejszy, skupiłam się na sesjach bardziej na rozwinięcie portfolio o nowe twarze, aby realizować inne portrety. Wtedy już coraz częściej gościła wspomniana już ciepła tonacja. Ogólnie lato było moim czasem, gdzie myślę, że rozwój wyszedł na najwyższy poziom. Sesje udziwnione, sesje fashion, reportaż...Masa! Wrzesień - to miesiąc wraz z październikiem na czele, gdzie sesje nocne w końcu do mnie przemówiły 🌜 Gra światła i cieni zauroczyła. Dodatkowo miałam możliwość wykonania sesji nad jeziorem i tutaj pracy było ogroma, a sesja bardzo szybka 😂 Wykonana w ciągu ok 2 godzin, z czym doliczamy może z 1-1,5h dojazdu w samo miejsce. I znowu - pomagała mi tu pewna rodzinka. Mama dziewcząt zawiozła nas w miejsce oraz również ogromnie nam pomagała! :) Niedługo zobaczycie sesje na blogu, gdyż nadal nie miałam kiedy jej wstawić całej 😅 I przechodzimy do listopada oraz grudnia. Ciepła tonacja + przydymienie = to jest to. W tym się czuję najlepiej. Dodatkowo zaczęłam szaleć z presetami w LR. Prawdopodobnie niedługo wypuszczę w świat swój pierwszy autorski preset :) Lekko się tego obawiam przez pewną sytuację, która ma miejsce już rok, a nadal istnieje. Otóż: pewna blogerka bierze ze mnie jawnie inspirację. I to w złym słowa tego znaczeniu. Nie, nie widnieje jawnie kopia. Jednak od kilku ludzi wiem i sama sprawdziłam, że wzoruje się bardzo na moich kadrach. Wzoruje - znowu mam na myśli w złym słowa tego znaczeniu. Gdzie ja byłam na zdjęciach - ona tam leci. Jak zmieniłam obróbkę - ona w następnym poście również i tłumaczenia "zmieniłam kolorystykę zdjęć. Myślę że idealnie zgra się z całością sesji". Jak kadruję tak a tak - ona zaraz podobnie. Wzór w wzór. I już dostałam kilka wiadomości o treści, czy ja o tym wiem. Z początku - byłam naprawdę zła. Wiecie pewnie, jakie to uczucie gdy Wy sami się rozwijacie, a osoba która Was nie lubi, jawnie się na Was wzoruje i przypisuje sobie rozwój. Jednak po kilku rozmowach, słowach wsparcia w tym temacie zrozumiałam, że jest to w pewnym znaczeniu dla mnie...komplement 😂 Bo przecież - skoro wzoruje się na mnie, a niezbyt się lubimy, to gdzieś tutaj jest po części zazdrość, że ja najwidoczniej rozwinęłam się fotograficznie by na mnie się wzorować 😅😂 Żarty żartami, ale naprawdę: to jest w jakimś stopniu uznanie i komplement. Dla mnie to znak, że naprawdę się rozwijam i sama to czuję. Już czuję w pełni, że mój rozwój idzie w dobrą stronę. A czy ktoś skopiuje, podpatrzy? Nie ma w tym nic aż tak strasznego. Ludzie potrzebują inspiracji, która im pokaże: tak, tak da się zrobić. Nauczyłam się odmawiać, gdy widzę, że coś nie gra albo nie zagra. Stałam się myślę bardziej profesjonalna w tym co robię i stanowcza. To są bardzo ważne cechy odnośnie branży fotograficznej.
I na koniec: gdyby nie bliscy, którzy cały czas są obok i mnie wspierają, inspirują i popychają do dalszych działań: na pewno nie byłabym tak silna, jak jestem teraz. Nie byłabym tak pewna swej pasji i miałabym więcej mini kryzysów, niż miałam w tym roku. Dzięki plenerom z Ukochanym, który również pasjonuje się fotografią - odkrywałam fotografię na nowo. Mama powtarzała, że jest ze mnie dumna. Wraz właśnie z Mym Ukochanym. Przyjaciółka, bliskie osoby...wszyscy dookoła mi powtarzali bym nadal brnęła w swoje hobby i nie rezygnowała.
Dziękuję też każdej osobie, która mi zaufała w tym roku i stanęła przed moim obiektywem! 💓
Zgłaszacie się nadal na sesje i te gdzie kogoś szukam nowego w portfolio i te zleceniowe, także jestem coraz szczęśliwsza oraz pewniejsza, że fotografia to mój kierunek w życiu! ❤



Brak komentarzy

Prześlij komentarz

⇰ Dziękuję za każdy komentarz oraz obserwacje! Wiele to dla mnie znaczy ♡
⇰ Wchodzę na blogi komentatorów ☺
⇰ Chcesz znaleźć się w polecanych blogach tygodnia? Skomentuj post oraz kliknij "obserwuj" by być na bieżąco ☆