Nie musisz



Gdy byłam młodsza, masa czasopism, rówieśnicy oraz niektórzy dorośli, dawali mi jasno do zrozumienia, że jestem GORSZA. Że jestem gorsza, bo wyglądam inaczej. Z czasem do Ciebie dociera, że to wszystko co dobierałaś sobie do głowy, co Ci inni wmawiali - jest strasznym bullshitem. Lub nie dociera do Ciebie, bo nadal masz blokadę w głowie i może Ci pomóc tylko profesjonalista. Mówią niejednokrotnie byś się odchudziła, bo będziesz się lepiej czuła ze samą sobą. I są przypadki, gdzie to odchudzanie jest dużo prostsze, gdzie nie brak Ci samozaparcia. Są i też przypadki, gdzie odchudzanie idzie bardzo opornie ze względu na np. geny, słaby metabolizm, który stale trzeba podkręcać czy choroby. Jednak nadal połowa ludzi w ten drugi przypadek - nie wierzy. Znajdują się "znawcy", którzy trują Ci tyłek, że tylko tak się tłumaczysz. Dieta zaczyna Ci się kojarzyć z katowaniem siebie samej, a ćwiczenia to rzeź.
Wcale tak być nie musi. Ja to ogarnęłam może...z kilka miesięcy temu? Zrozumiałam, że dieta ma pozwalać nam się czuć lepiej i wspomóc nasze zdrowie ( no przyznam się Wam, że też pomoc drugiej osoby się tutaj przydała, bo ciężko było przestawić tryb jedzeniowy 😂 ). W dodatku przestałam to nazywać dietą, a zwyczajne innym sposobem żywienia np. ograniczyłam teraz mocno słodycze, jem ciut mniej mięsa czy unikam żywności, która mi tylko szkodziła. Jednak czy mamy więc się bać każdego fast fooda, liczyć kalorie i żywić się sałatą? No nie. Jesteś człowiekiem, masz dostęp do wszystkiego ale i rozum, który z czasem gdy wprowadzasz inne żywienie - podpowiada Ci, co będzie odpowiednie dla Ciebie. Podobnie z ćwiczeniami...nie muszą być rzeźnią o której myślisz, czy kojarzyć się z czymś czego nienawidzisz. Jak ćwiczysz to co lubisz - będziesz to robił z przyjemnością. Ponad to, aktywność fizyczna jest dobra dla ciała, dajesz mu same dobro nawet zwykłym rozciąganiem czy mini treningiem. Osoby, które są chore czy mają problemy z wagą - muszą z tym walczyć. Nie mówię tu tylko o otyłości ale też o anoreksji, bulimii itp. Dla mnie osobiście, gdy bodypostive promują babeczki z hamburgerem w ręce itp. - z jednej strony, rozumiem przekaz i że to miało wywołać jakąś kontrowersję w celu zwiększenia akceptacji swojego ciała. Z drugiej strony wiem, dlaczego wiele osób mówi, że to nawołuje do otyłości - bo niestety tak działa ta reklama, nie promuje akceptacji a wprost mówi, że "akceptujesz siebie? To zjedz jeszcze kolejnego hamburgera". Nie jest to zdrowe podejście i wcale nie nawołuje do akceptacji. Już dużo bardziej do tego nawołują zdjęcia kobiet, które są nago, pokazują fałdki i widnieje na tych zdjęciach szczery uśmiech. To jest alarm "popatrz, ja też nie jestem idealna, ale kocham i akceptuję siebie". Co innego jest niewyleczalna choroba, a co innego jest to aby się zaprzeć i wziąć się w garść. Teraz można walczyć nawet z małymi schorzeniami, tylko ( albo aż ) po to - by nasze ciało miało pomimo wszystko to, co najlepsze. Mnie samej do tej pory zdarza się mieć takie chwile, że cosik zjem niezdrowego czy zrezygnuje z ćwiczeń na np. tydzień, bo zwyczajnie albo brakuje mi czasu albo to okres lub też zwyczajnie nie mam na nie ochoty. Ale nie robię już z tego wielkiej dramy. Idę dalej, używam głowy coraz rozsądniej i słucham własnego ciała. Są osoby, które lepiej na pewno ode mnie sobie radzą. Podziwiam i staram się brać przykład. Może i nie mam figury jak top modelka, jednak dzięki wsparciu, pomocy jaką dostałam od najbliższych mi osób wiem, że odkąd zaczęłam inaczej jeść ( jeszcze zdrowiej, używać mózgu przy wybieraniu produktów a nie tylko intuicji ) oraz od czasu do czasu ćwiczyć - zaczęłam się czuć lepiej w swoim ciele. Odchudzanie? Mam swą wymarzoną wagę. Dążę do tego stopniowo, nie pośpiesznie. Przyznajmy to szczerze: nawet, gdy akceptujemy siebie to czasami mamy mały cel, by tą akceptację, zamienić kiedyś na miłość do swojego własnego ciała.
Nie musimy zawsze perfekcyjnie wyglądać. Najcięższe jest chyba właśnie to, aby najpierw zaakceptować siebie taką prawdziwą bez makijażu ani wymyślnych stylizacji, a dopiero później by te dodatki nas uzupełniały. Te wszystkie nie sprawią nagle, że będziesz się czuła ze sobą dobrze zawsze gdy się ich pozbędziesz. 
Dlaczego o tym TERAZ wspominam? Bo zaraz dzień kobiet. I niektóre panie, które tracą wiarę w siebie - powinny się pozbierać i wziąć w garść. Każda z nas jest wyjątkowa. Każda zasługuje na akceptację i szacunek. Brak szydzeń, wyśmiewania. Brak wstydu przed samą sobą. Mamy się ze sobą dobrze czuć z małym tyłkiem, dużym biustem, piegami czy aparatem, w bluzie o poranku czy stylizacji na randkę. W makijażu jak i bez niego. Dopadać nas będzie na bank mini chwile załamania. Ale grunt to już na tyle akceptować siebie, by one szybko odeszły a Ty mogła znowu czuć się zajebiście ze sobą 😄💪💕
ĆWICZYSZ - DLA SIEBIE. 
ODŻYWIASZ SIĘ DOBRZE - DLA SIEBIE. 
NIE MUSISZ SIĘ KATOWAĆ DIETĄ I INTERWAŁAMI BY SCHUDNĄĆ. MASZ SIĘ DOBRZE CZUĆ W SWYM CIELE I ZDROWO. 



Dzisiaj jak widać po zdjęciach, nie fotografowałam jakieś stylizacji. Często kobiety plus size, rezygnują z jasnych tonacji ubrań, gdyż mają wmówione przez wiele źródeł, że głównie ciemna kolorystyka może w lepszy sposób pokazać ich sylwetkę. Ja zaczęłam siebie uwielbiać w jasnych tonacjach, zakochałam się w pastelach, bielach i to chcę pokazywać swoim stylem. Zdjęcia są mym mini protestem przeciwko stereotypom. Mały film look z szumami dodał tym zdjęciom charakteru, klimatu.
















BLUZA - BONPRIX


Ps. Mam dla Was mini kalendarz na poszczególny miesiąc aby nie jeść słodyczy - kto chce taki na marzec, wysyłać maile na instagramie lub bezpośredniego mojego maila tutaj :) 

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

⇰ Dziękuję za każdy komentarz oraz obserwacje! Wiele to dla mnie znaczy ♡
⇰ Wchodzę na blogi komentatorów ☺
⇰ Chcesz znaleźć się w polecanych blogach tygodnia? Skomentuj post oraz kliknij "obserwuj" by być na bieżąco ☆